Close

25 kwietnia 2018

Zwiedzanie Azji to też nauka

Obiecałam, że napiszę o naszej wyprawie do Azji.
Po zakończeniu zdjęć Lecha do „Watahy” w połowie lutego 2017 r. postanowiliśmy, że pakujemy plecaki i jedziemy zwiedzać kontynent, na którym nigdy nie byliśmy razem. Po kilku miesiącach pracy w ponad 20 stopniowym mrozie Lechu miał ochotę na przyjemne słoneczko. Dzieci zaliczyły pierwszy semestr więc były przynajmniej dwa powody, żeby zrobić sobie miesiąc przerwy. Obiecaliśmy dzieciom, że ten miesiąc w Azji to będzie totalny luz, dlatego nie wzięliśmy żadnych książek do nauczania.
Czekał nas 12 godz. lot z przesiadką w Dubaju. Tam mieliśmy 5 godz. czekania na samolot do Bangkoku. Postanowiliśmy zobaczyć Burdż Chalifa najwyższy budynek na świecie. Naprawdę robi wrażenie. Dzięki temu, że ruszyliśmy w miasto te 5 godz.bardzo szybko nam minęło.
Bangkok przywitał nas ponad 30- stopniowym upałem, chcieliśmy słoneczko, no to je dostaliśmy:) Z wilgotnością powietrza prawie 100%. Na szczęście były tam tuk tuki, które z zawrotną prędkością dowoziły nas gdzie chcieliśmy każdego dnia (często jeżdżąc po prąd) i były cudowną formą ochłodzenia naszych przegrzanych organizmów. Byłam zachwycona tą atmosferą. Dzieci mniej. Upał, który tam panował odbierał radość poznawania. Czasami udawało się znaleźć miejsce gdzie mogliśmy odpocząć w ciszy, przy posągu Buddy.
Nauczyłam dzieci jednej medytacji ( miał to być wyjazd bez nauczania, ale tak się nie da, wszystko jest nauką;))

Brzmi ona tak : SA TA NA MA RA MA DA SA SA SEJ SOU HANG. Medytuj po 10 min.dziennie przez 40 dni, a niemożliwe stanie się możliwe.

Będąc w Tajlandii nie mogliśmy nie spróbować różnych specjałów, które kupuje się na ulicy np:grillowane skorpiony lub niezbyt ładnie pachnące duriany. Ja pochłaniałam koktajl z awokado oraz ryż z jajkiem i warzywami, a Lechu dragon fruit, ale najlepsze co nas spotkało to tajski masaż. To było coś co nas naprawiło:) tak to muszę ująć. Do tego stopnia nam to pomogło, że po powrocie do Polski zaczęliśmy szukać salonów masażu tajskiego w Warszawie i znaleźliśmy. Masaż wykonują Tajki, które uczyły się w szkole masażu w Bangkoku w świątyni Wat Pho, którą mieliśmy przyjemność zwiedzać.

Podczas naszej godziny relaxu w dzielnicy Chinatown dzieciaki znalazły małą przyjemność dla siebie- ogromne akwarium do, którego wkładały nogi, a małe rybki gilgotały i jednocześnie czyściły im stopy. Na koniec wszyscy razem piliśmy ryżową herbatkę;)
Odwiedziliśmy też farmę węży. W Tajlandii jest ich ponad 170 gatunków, zielonego zapamiętałam najlepiej bo był najbardziej jadowity. Potem wypatrywałam go w dżungli, nie chciałam na niego trafić;)
Przygotowując się do podróży tworzyliśmy z dziećmi mapę miejsc, które chcielibyśmy zobaczyć. Dużo udało się zwiedzić, ale niestety nie wszystko. Na takich wyprawach zawsze brakuje czasu.

Krajem, do którego chciałabym wrócić jest Kambodża. Ogromną świątynię Angkor Wat chcę zwiedzić raz jeszcze. Jest to tak obszerny teren, że nie byliśmy w stanie zobaczyć wtedy wszystkiego. A wioskę zbudowaną na palach chętnie zobaczyłabym porą deszczową. Płynie się wtedy łodzią przez las namorzynowy, który ma niesamowity klimat. Kambodża jest piękna. Pierwszy raz jedliśmy tam rybę o nazwie Sabak fish 🙂 – przepyszna. Dzieci były zachwycone małpami, które wybiegały z dżungli i wskakiwały im na ręce zabierając przy okazji banany.

Kolejnym krajem do, którego mieliśmy polecieć był Wietnam. Na lotnisku okazało się, że wizy powinniśmy kupić w Polsce i nie możemy tego zrobić na lotnisku. Konieczna była zmiana planów. Sprawdziliśmy tablicę lotów i okazało się, że najbliższy lot jest do Singapuru. Nie zastanawiając się długo kupiliśmy bilety i po 2 godz. lądowaliśmy w niezaplanowanym wcześniej Singapurze.

Nie przerażają nas takie nagłe zmiany planów. Podróże uczą pewnej elastyczności i radzenia sobie w nieoczekiwanych sytuacjach. Dzieci obserwują nas i mam nadzieję, że kiedyś nie będą bały się podejmować szybkich, czasami może ryzykownych decyzji. Podróże są nauką nie tylko dla nich, dla nas również. Cieszę się, że są w takim wieku, że jeszcze chcą z nami jeździć;) Ten czas tak szybko mija. Za chwilę pewnie już nie będą chciały. Dlatego korzystamy z tego i planujemy kolejne wyjazdy. Nie ma nic przyjemniejszego jak spędzanie czasu ze swoją rodziną. Jest jeszcze tyle miejsc do zobaczenia….

Pozdrawiam
Ilona

P.S Po powrocie z Azji w ramach zajęć z j.polskiego i informatyki dzieci napisały i zaprojektowały kolejną książkę pt: ”Azjatycka przygoda Kajtka i Nataszy .

2 Comments on “Zwiedzanie Azji to też nauka

Barbara
28 kwietnia 2018 at 11:05

Witam P.Ilono?Rownież dużo podróżujemy, wspólnie z dziećmi i miesięczna wyprawa po Tajlandii (głownie wyspy) była najpiękniej spędzonym czasem i dla nas i dla dzieci! Wspomnienia, pozostające z nami na całe życie.. Bardzo ciekawy blog, czyta się lekko i przyjemnie! Gratuluje i zostanę tu*na dłużej???pozdr cieplutko!!
Ps. Można poczuć, że tak jak jest Pani mega sympatyczną Kingą na ekranie- tak i w życiu mega ciepłą osobą!???

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *