Close

20 maja 2018

Miesiąc na Ukrainie

 

Witajcie ponownie na moim blogu. Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami wrażeniami z naszej rodzinnej podróży po Ukrainie. Jednak najpierw kilka zdań o ED:)

W połowie grudnia 2017 r. dzieci miały pozaliczane egzaminy z pierwszego semestru w tym informatykę i przyrodę cały rok. Oprócz j.polskiego i matematyki bo zdecydowaliśmy, że tym zajmiemy się od lutego 2018 r. Założyliśmy, że poświęcając tym przedmiotom ok. 2 godz. dziennie przez ponad 3 mies. będziemy w stanie zrealizować materiał z całego roku. I tak też się stało. Kilka dni temu dzieci zaliczyły j. polski, egzamin pisemny i ustny, a pod koniec maja mają ostatnie w tym roku zaliczenie -z matematyki. Bardzo chcą mieć już wakacje, a perspektywa 3 mies. wolnego jest naprawdę kusząca;) Żeby czerwiec nie okazał się zbyt nudny zaplanowaliśmy 3 razy w tygodniu po godzinie,  lekcje j. angielskiego na tzw. luzie czyli spacery po lesie, gry planszowe, czyli ogólnie mówiąc, trenujemy mówienie. Zależy nam na tym, żeby uczyli się języków, namawiamy ich też na hiszpański. Na razie przekonują  nas, że japoński jest najciekawszy;) Natasza uczy się  sama z internetu. Czas pokaże czy to tylko chwilowa fascynacja;)

W każdym razie w połowie grudnia zdecydowaliśmy, że wyjeżdżamy zwiedzać Ukrainę.  Lecha zauroczyły te tereny podczas realizacji ”Watahy”, a mnie 15 lat temu, kiedy byłam tam po raz pierwszy z przyjaciółką.

Po przekroczeniu granicy ukazują się piękne pola, czarnoziemy, których u nas tak brakuje. Ta pewnego rodzaju dzikość terenu sprawia, że wraca się myślami do najmłodszych lat. Do tego czasu kiedy u nas też tak było. Nikt nie bał się zjeść z ogródka nieumytą truskawkę czy marchewkę wyczyszczoną tylko ręką. Teraz słyszymy tylko o tym, że wszędzie jest chemia, hormony, antybiotyki. Tam poczuliśmy smak dawnych warzyw i owoców. Wszystko było takie pyszne, jędrne i nie nafaszerowane. To się po prostu czuło.

Odkrywanie Ukrainy sprawia radość. W Truskawcu piliśmy wodę Naftusię, jej smak i zapach jest mało przyjemny, ale pomaga w leczeniu dróg trawiennych. Można ją pić tylko na miejscu bo szybko traci swoje właściwości lecznicze. Jeśli jesteście chętni na detox, oczyszczanie organizmu to Truskawiec jest idealnym do tego miejscem. Nikogo tam nie dziwi kasza jaglana na śniadanie, a do picia jest nie tylko Naftusia, są też inne lecznicze wody. Byłam zafascynowana ilością ziół, które są tam w sprzedaży. Od 9  lat nie używamy antybiotyków, leczymy się ziołami i homeopatią dlatego czułam się jak ryba w wodzie.  Jest tam dosłownie wszystko. Kiedy jedziemy w dłuższą podróż zawsze mam ze sobą torbę, w której są naturalne leki na wszystko co ewentualnie może nas spotkać w podróży. Na Ukrainie ta moja torba zupełnie się nie przydała, podwoiła się tylko jej zawartość;) To samo dotyczy kosmetyków, wszystkie maziajki do ciała (tak to nazwałam) mają raczej neutralny zapach i są bez chemicznych wspomagaczy.

Lwów jest cudowny. Mieliśmy przyjemność tam być przed świętami więc ta cała atmosfera dodatkowo wpływała na pozytywny odbiór tego miasta.

 

Jesteśmy zachwyceni Ukrainą i jej swojskością do tego stopnia, że planujemy odwiedzić ją ponownie;) Być może znowu w grudniu.

 

 

 

 

2 Comments on “Miesiąc na Ukrainie

Pani Kredka
20 maja 2018 at 22:39

Podróże kształcą, cudnie! Do ED mam ogromny sentyment. Mamy roczny epizod z ED, dzieciaki jednak wybrały szkołę.

Odpowiedz
Basia
27 września 2018 at 13:36

Pani Ilono, na jakie naturalne kosmetyki Pani sie przestawiła?

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *