Close

7 lutego 2019

Relacje z rówieśnikami w ED

Witajcie

Często pytacie o relacje z rówieśnikami i o ten ”ograniczony” codzienny kontakt. Jaki to ma wpływ na dzieci?

Myślę, że nie zdecydowalibyśmy się na ED gdyby nasze dzieci miały inny charakter. Co to znaczy? Niektóre osoby potrzebują wokół siebie „wianuszka” ludzi, są tzw. liderami w grupie, robią wokół siebie mnóstwo szumu. Lubią być w centrum zainteresowania, a inni wręcz przeciwnie. Do tych drugich należą nasze dzieci.  Hałas w szkole, na lekcjach sprawiał, że nie potrafili się koncentrować, to powodowało bóle głowy, zmęczenie, zniechęcenie. To niewielkie grono ich bliskich znajomych jest dla nich na tę chwilę wystarczające, odnajdują się w małych grupach, pielęgnują te znajomości poprzez wspólne wyjścia, zabawy, wyjazdy, gry, nocowanki. Obserwuję  jak działa na nich to nauczanie w domu, na tę chwilę widzę więcej korzyści. Widzę spokój, harmonię. To fantastyczne dzieciaki rozwijające się jak ich rówieśnicy. Oczywiście znajdują się i tacy, którzy w ”trosce” o nasze dzieci sugerują, że może jednak lepiej byłoby w szkole, bo przecież wyrosną nam jakieś odludki:) Przestałam słuchać innych, a zaczęłam słuchać siebie, nas. Jestem czujna, powtarzam im też, że to nie jest decyzja na całe życie, jeżeli zapragną zmiany, to nic nie stoi na przeszkodzie. Wszystko musi układać się jakoś tak naturalnie i tak się na razie układa. Nie ma też sensu nadmierne rozmyślanie bo to często wywołuje strach. Nauczyłam się wielu rzeczy w ED, tą najważniejszą jest to, żeby przestać zadowalać wszystkich. Trzeba słuchać przede wszystkim siebie. Żadne to odkrycie, ale czasami jakie to trudne.

Przeczytałam też kilka komentarzy na instagramie dotyczących naszych podróży typu” nie każdego stać na takie wyjazdy”. Przecież ja doskonale sobie zdaję sprawę, że nie każdy ma na to fundusze . Urodziłam się w małej miejscowości i żyłam w niej 20 lat. Wiem co to jest brak pieniądza, brak możliwości rozwoju, realizowania pasji. Żadnej z wymienionych rzeczy wtedy nie miałam. To sprawiło, że zaczęłam dążyć do tego co chciałam, a że jestem uparta Kaszubka z czasem zdobywałam to, o co walczyłam. To była długa droga. Proponuję wszystkim tym, którzy krytykują lub wytykają innym to coś, na co długo pracowali, żeby postawili sobie cele i zaczęli dążyć do realizacji. Nic nie przychodzi łatwo, ale jaka to ciekawa droga i w końcu się udaje. I z zatwardziałej pesymistki stałam się niespodziewanie dla mnie optymistką 😉 Zmiana nastawienia naprawdę pomaga. Męczyło mnie już widzenie wszystkiego w czarnych barwach. Warto coś zmieniać, nie tkwić w miejscach, które nam już nic nie dają, nie rozwijają. Nie bać się ryzykować. Nawet sobie nie wyobrażacie jakie to trudne po 16 latach ”Na Wspólnej” powiedzieć sobie- co miałam zrobić, to zrobiłam. Jestem dumna z siebie. Zostawiłam tam kawałek swojego życia, ale czas na zmiany. Idę dalej. Nie wiem jeszcze gdzie ta decyzja mnie zaprowadzi, ale jestem dobrej myśli, nie żałuję bo otwieram kolejne drzwi i cierpliwie czekam na rozwój sytuacji, afirmuję, wypowiadam w myślach kolejne marzenia, buduję obraz mojej przyszłości z nadzieją, że niebawem stanie się rzeczywistością 😉

Ściskam Was . Jestem dzisiaj bardzo wesoła. Wam też tego życzę;)

Ilona

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *