Close

22 listopada 2019

Podróż po Australii-Perth

Witajcie:)

Jest godzina 17.00, za oknem ciemno, wiatr. To dobry moment żeby powspominać Australię 😉 Byliśmy tam cały wrzesień, równo miesiąc. Bałam się tego lotu, okazało się, że zupełnie niepotrzebnie. 20 godz. to wcale nie tak dużo, poczytałam, pospałam, pooglądałam zaległe filmy i minęło. Przesiadka w Singapurze i nocleg dobrze nam zrobiły;)

Australia jest piękna. A najbardziej roślinność i zwierzaki. Z  pięciu miast, które zwiedziliśmy -Perth, Melbourne, Sydney, Brisbane-najbardziej podobało mi się w Perth i Brisbane. W każdym z tych miast poznaliśmy Polaków, którzy w latach 80-tych postawili na jedną kartę-przeprowadzkę do Australii lub Nowej Zelandii. Ich historie są niesamowite. Nie potrafili odnaleźć się w naszej komunistycznej Polsce stąd takie decyzje. Niektórzy sprzedali dobytek swojego życia i po prostu wyruszyli w nieznane. Australia wtedy była bardzo otwarta na przyjezdnych, oferowała pomoc, ale na pewno na początku nie było im łatwo, zwłaszcza, że mało kto znał język angielski.  W Perth poznaliśmy Danusię, jej rodzinę i przyjaciół. Cudowni gościnni ludzie, zajmują się między innymi pozyskiwaniem miodów. To właśnie tam odkryliśmy miód Jarrah z eukaliptusa,- których tam jest ok 600 rodzajów. Najnowsze badania wykazały, że jest on lepszy, skuteczniejszy od Manuka, zajadaliśmy go codziennie, niszcząc przy tym wszystkie bakterie:) Niestety w Polsce nie jest jeszcze dostępny, a szkoda. Ma niesamowity smak i zapach.

Będąc w Perth bardzo chcieliśmy popłynąć na wyspę Rottnest, która znajduje się ok 30 min. promem z centrum. Tak naprawdę to znaleźliśmy się tam dzięki Nataszy, która bardzo chciała zobaczyć Kuoki- małe torbacze podobne trochę do szczurów, towarzyskie i jak to mówią nasze dzieciaki- słodziutkie. Robią śmieszne minki i pozują do selfie:).Wyspę można zjechać rowerem, nie jest duża- 11 km, widoki przepiękne, Ocean Indyjski niesamowity:) To wyprawa na cały dzień.

Pierwszego dnia nigdy nie zapomnę, zobaczyliśmy dziko biegające kangury. Były na cmentarzu, uwielbiają takie miejsca bo jest tam dużo kwiatów, które zjadają. Miały ok 160 cm wysokości. Były też małe- w torbach swoich mam. Mogliśmy podejść do nich bardzo blisko, bo akurat te, są przyzwyczajone do obecności ludzi.  Mieliśmy też możliwość pojechania do buszu, rosną tam oprócz oczywiście eukaliptusów, piękne drzewa o nazwie Black boy. Busz kojarzy nam się z gęstym lasem, gdzie z maczetą trzeba przedzierać się przez gąszcz. Tam tak nie było, busz to po prostu las. Nie natknęliśmy się też na węże i pająki, o których tyle się nasłuchaliśmy. Chociaż trzeba być świadomym, że one są i nie lekceważyć przyrody, po prostu być czujnym.

Odwiedziliśmy też w Perth polską szkołę. Chodzą tam dzieci, które urodziły się w Australii, mają rodziców Polaków, niektóre były w Polsce, a inne jeszcze nie. Zajęcia mają w soboty i podobno chętnie na nie przychodzą;) Zostawiliśmy tam audiobooka ” W pustyni i w puszczy”. Zobaczył go pewien starszy Pan, który też tam przychodzi, żeby ćwiczyć język, by go nie zapominać . To było wzruszające jak zobaczył tego audiobooka i powiedział z łezką w oku, że jego mama czytała mu kiedyś  tę książkę na dobranoc.

Niedaleko Perth są Pinnacles czyli wapienne stożki na pustyni. Jest ich mnóstwo, to podobno wrogowie Aborygenów zamienieni przez Bogów w skały, inni mówią, że to pozostałości po drzewach, które kiedyś tam rosły, a Kajtek stwierdził, że to inna planeta:)

Syn Danusi – Maciek nauczył nas obsługi boomerangu. Trzeba stanąć pod wiatr, przesunąć ciało o 45 stopni, chwycić za końcówkę, unieść pionowo na wysokość twarzy, rzucić i czekać, aż wróci- takie proste. Zawsze wracał, ale nigdy do nas;)( poniżej wrzucam filmik instruktażowy) to była fajna zabawa i cudowny dzień spędzony na plaży, gdzie mogliśmy jeździć jeepem  po piasku (tam jest to dozwolone) i mając przyczepioną deskę do auta, ślizgaliśmy się prawie jak po śniegu.

W Australii jest mnóstwo papug- różne- kolorowe, przepiękne i skrzeczące. Fruwają wszędzie, na początku nie można oderwać od nich wzroku, po kilku dniach człowiek się przyzwyczaja:)

Miasta w Australii są ogromne mają rozpiętość ponad 100 km. Odległość mierzy się tam inaczej niż u nas. Jeśli coś jest oddalone o 300 km to znaczy, że jest niedaleko;)  Po tygodniu bycia w Perth przyszedł czas na kolejny lot- do Melbourne, 4 godziny i byliśmy na miejscu- niedaleko:), ale o tym mieście, to w następnym wpisie za kilka dni:)

 

 

One Comment on “Podróż po Australii-Perth

Aggie
6 marca 2020 at 22:54

Z ogromną przyjemnością czyta się Pani wpisy. Jesteście wspaniała rodzinka 🙂

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *